...żeby to na pewno zadziałałało?
Jak najmniej. Gdyby robienie działało, pewnie by Cię tu nie było.
Żyjemy w czasach, w których wszyscy nam mówią, jak żyć.. Media, influencerzy, sztuczna inteligencja… terapeuci też. Mówią, jakie myśli masz myśleć i które z nich są pozytywne, albo co masz robić, jeść, nosić i która „wersja Ciebie” nie jest tą najlepszą.
Tutaj jednak jest inaczej. Tu nic się nie dzieje na siłę: drogą wyrzeczenia, konsekwencji i dyscypliny. Oto dlaczego.
Aby zmiana była trwała, musi być podświadoma. A to znaczy - choć mało kto to rozumie - że o niej nie wiesz. Dopóki się na niej nie złapiesz. Dopóki będąc w jakiejś sytuacji nie zauważysz, że myślisz, czujesz albo zachowujesz się inaczej.
Niektóre myśli i nawyki da się trenować, ale ma to raczej krótkie nogi. Wcześniej, czy później się zapominamy i wracamy na stare tory z poczuciem porażki. Co więcej, jeśli się do czegoś zmuszamy, odbieramy sobie szansę na prawdziwą zmianę. Bo nie da się złapać na czymś, do czego stale się zmuszasz.